Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Wspomnienia niebieskiego mundurka - streszczenie

z drugiej – spragnionego zaszczytów, dążącego po trupach do celu Ślimackiego. Już w najmłodszych latach, kiedy charaktery dopiero się kształtują, człowiek potrafi krzywdzić innych mając na uwadze tylko własny interes. Już wtedy ludzie intuicyjnie dzielą się na tych, co postępują fair play i tych co donoszą, podlizują się i oczerniają innych. Postawa Sprężyckiego jest na tym tle imponująca. Ślimacki wezwał inspektora, kiedy jego bystry kolega tańczył polkę. Od tej chwili miał wyłączne prawo do tytułu prymusa. Nie bardzo mu się to opłaciło, bo koledzy po zakończeniu roku szkolenego sprawili mu lanie, choć już wcześniej nie ukrywali swojej niechęci do niego. Prymus-lizus przeniósł się w końcu do gimnazjum gubernialnego.

Kolegom nie brakowało dziwnych sytuacji, czasem przypominających wręcz sceny z horroru. Tak było wtedy, kiedy pod nieobecność Wojtka w szkole poszli go odwiedzić. Tata Wojtka był stolarzem i syn odziedziczył po nim różne umiejętności, co bardzo podobało się chłopcom (choć Wojtek chciał w przyszłości zostać aptekarzem). Chłopiec nie bardzo chciał, żeby koledzy go odwiedzali, w końcu jednak do tego doszło. Okazało się, że Wojtek śpi w trumnie, bo była ona dodatkowym miejscem, którego w domu po prostu brakowało.

Wielu chłopców miało talenty i potrafiło robić specyficzne rzeczy, koledzy zgłaszali się do tych „artystów” po różne rzeczy. Z reguły była to przyjacielska przysługa, ale już Hefajstos kazał sobie dawać jedną bułkę za naostrzenie każdego pióra. Welinowicz posiadł sztukę kaligrafii i podpisywał klasowe zeszyty (choć raz tego nie dokończył, gdy Sprężycki stwierdził że w naturze geniuszy nie leży staranne pismo), zaś Konopko miał zdolność do rysunku. Najciekawiej jednak prezentuje się tu Olszewski, który oprócz piłek robił też z gumy do żucia masę